Mówią, że nie rdzewieje,
A mi wspomnienia skrzypią.
Mówią, czas leczy rany,
A moje leciutko szczypią.
Było jak zwykle, jak w wierszu,
jak w filmie, jak w serialu:
Podchody, radość, szczęście,
Rozstanie pełne żalu.
Były decyzje i wybory,
Były reakcje, były spory.
Byłaś jak motyl,
Jak wrażenie.
Dziś pozostało mi wspomnienie.
Nasza miłość kwitła jesienią,
Taki już urok studenckich czasów.
Nasza miłość lubiła wieczory,
Puby starówki i dźwięki basów.
Nasza miłość pachniała przymrozkiem,
Suchymi liśćmi i mokrą trawą.
Nasza miłość nie była na poważnie,
Nie była jednak tylko zabawą.
Kochaliśmy się niedojrzale,
Młodzieńczo i pięknie.
Gdy wszystko diabli wzięli,
Czułam, że serce pęknie.
Czas leczy rany, życie się zmienia,
A mi zostały piękne wspomnienia.
Wymyśliłam piękny wiersz o nas,
I cały zapomniałam.
Stworzyłam go spontanicznie,
Ale nie zapisałam.
A szkoda. Myślałam o nas pięknie,
Tak trudno to ubrać w słowa,
Chciałabym złapać te chwile
I gdzieś głęboko schować.
Wracałabym do nich czasem,
Na chwilę zapomnienia,
Igrałabym sobie z czasem,
Zmieniała zakończenia.
Dziś z perspektywy czasu,
Myślę o nas czule,
Choć miłość ta niespełniona,
To nie żałuję w ogóle.
Skopiowano do schowka!